|
Tygodnik "Wprost", Nr 1160 (27 lutego 2005)
Paweł Śpiewak
Socjolog, kierownik Zakładu Historii Myśli Socjologicznej Uniwersytetu Warszawskiego, autor m.in. książek "Ideologia i obywatele", "W stronę dobra wspólnego", "Spory o Polskę", "Obietnice demokracji"
Statystyczny Polak, jak dobrze wiemy, to tylko wytwór statystyków, socjologów i ekonomistów. Można go uznać za swego rodzaju narodowego Golema. Zamiast krwi i duszy ożywiają go liczby, cierpliwie zbierane przez ankieterów. Taki Polak jest za to wygodnym lustrem, w którym możemy się przejrzeć. Co widać w tym lustrze? Polak, bez względu na to, co dalej zostanie napisane, jest przede wszystkim człowiekiem szczęśliwym. Brzmi to jak herezja czy upiorny żart, ale wszystkie dane potwierdzają takie przekonanie. Na ogół jest albo dość, albo wręcz bardzo zadowolony z siebie. I do tego owo zadowolenie czerpie sam z siebie, z własnych dokonań. To poczucie szczęścia wiąże się zapewne z dwiema dodatkowymi jego/jej właściwościami. Ceni sobie udane życie rodzinne i - jak sądzi - ma dość przyjaciół, by znaleźć w nich oparcie. Wręcz zaczyna mieć dla nich coraz więcej czasu.
Wszystko wskazuje na to, że przeciętny Polak wychodzi z najtrudniejszego okresu, gdy zabiegany, zestresowany nie mógł się odnaleźć w nowej rzeczywistości. Ze statystyk co prawda wynika, że dla znajomych ma dziennie dwie i pół minuty, ale to niewiele mniej niż dla członków rodziny. Co gorsza, na ogół nie stać go na życie towarzyskie. To trudności finansowe powodują ograniczanie kontaktów towarzyskich. Odnotowano, że prawie 46 proc. gospodarstw nie może sobie pozwolić na zaproszenie raz w miesiącu przyjaciół czy rodziny nawet na lampkę wina czy posiłek.
|